Ostatnie wpisy

czwartek, 2 kwietnia 2015

Chmury nad Imperium - odc. 1

Rozdział 1

Chmury nad Imperium

Odcinek 1 - Pierwsza krew




W chłodny październikowy poranek Starym Traktem pośrodku Puszczy Fordańskiej przemierzał konny zaprzęg, a przed nim w małym odstępie kroczył spokojnie oddziałek dumnych cesarskich dragonów. Za zaprzęgiem maszerowała długa czwórkowa kolumna ubranych w czerwone mundury piechurów. Nie słychać było zupełnie nic poza stukotem końskich kopyt, brzęczeniem żołnierskiego oporządzenia i równym marszowym krokiem.
       Stary Trakt biegł środkiem głębokiego parowu ozdobionego wiekowymi dębami, pamiętającymi jeszcze Wolny Fordan. Skutecznie osłaniały one drogę od słońca, o tej porze dnia rozciągając nad nią atmosferę mroku. Ciemność bywała tu przytłaczająca i wśród co niektórych strachliwszych podróżników powodowała lęk przed nieznanym, czającym się w otchłani Puszczy. Dębowe liście zaczynały już gnić i pojedyncze z nich spadały na piaszczystą drogę. Powiewał nimi zimny zachodni wiatr, dmuchający prosto w czoła maszerujących żołnierzy.
Równolegle do oddziału po jego prawej stronie, schowany za ścianą drzew i leśnej gęstwiny, skradał się przykucnięty mały człowieczek. Jego bystre oczy wpatrzone były w dragonów, odzianych w zielone kurtki i złote kaski z czarnym końskim ogonem zwisającym z ich czubka. Na plecach mieli karabinki, a przy boku lśniące pałasze, jednak mały człowiek również nie był bezbronny. W swoich dłoniach trzymał myśliwską strzelbę, a sukienna czapka z przyszytą czarno-białą kokardą napawała go dumą.
Człowieczek doliczył się dwóch setek czerwonych żołnierzy. Każdemu rzędowi piechurów odpowiadała jedna pionowa kreska na drewnianej tabliczce, którą chłopiec po zakończeniu liczenia schował za ubranie. Teraz zmierzał na przód oddziału - kolejne zadanie miało uczynić z niego mężczyznę.
Młodzieniaszek wyprzedził nieco oddział, przykucnął za starym dębem, chwilę odczekał na przybliżenie się dumnych jeźdźców i wymierzył ze swojej strzelby.
– Za Wolny Fordan! – wykrzyknął z całej siły, po czym wypalił z broni. Jadący na przedzie oficer bezwładnie zsunął się z konia na piaszczystą drogę, a cały konwój zatrzymał się osłupiały. Jasnoczerwona krew powoli sączyła się przez dziurę w oficerskim mundurze. Człowieczek uciekał w głąb lasu, a czerwona kolumna zwróciła się w prawo i automatycznie wymierzyła broń przed siebie. Drugi konny oficer, wąsaty o otyłej sylwetce, wymachując pistoletem popędził do piechurów.
– Pierwsza sekcja, za nimi! Trzeci i czwarty rząd, w tył zwrot! – wrzeszczał. Dwunastu ludzi wyrwało się z kolumny i pobiegło do lasu, a drugi i trzeci rząd faktycznie odwrócił się do tyłu, dzięki czemu była w tej obronie przed nieznanym jakaś symetria.
Nie minęło nawet dziesięć minut, a dwunastu pieszych żołnierzy było już z powrotem wraz z małym człowieczkiem. Dwóch z nich trzymało go za rękę, trzeci zaś jego strzelbę. Na końcu grupy szedł wystraszony żołnierz tamujący jedną dłonią krwawiącą ranę na swym ramieniu. Człowieczek szedł ze spuszczoną głową i nie przejawiał chęci do odpowiadania na zaczepki prowadzącej go bandy.
– Rozstrzelamy cię na miejscu!
– Coś ty narobił! – mówili, prowadząc go do siedzącego na koniu oficera.
– Ty psi synu, zawiśniesz w najbliższej wiosce! – groził mu konny oficer.
– Panie poruczniku! – wyrwał się z pieszej kolumny podoficer – Czy to na pewno rozsądne? Nie powinniśmy wzbudzać gniewu wśród lokalnych, oszczędźmy im tego widoku. Lepiej rozstrzelać młodego tu, na miejscu.
Wściekły porucznik wystrzelił w powietrze z pistoletu.
– Ja tu rozkazuję! A wszystko, co mówię, jest słuszne! Związać dzieciaka! – po czym przyciszył ton głosu: – Na całej naszej trasie muszą być dziesiątki takich, co myślą jak ten młody. Chcesz być sierżancie następny po naszym kapitanie? Musimy wybić im to z głowy. Powiesimy młodego i pięciu wieśniaków. Wracać do służby!
Czerwono-zielony oddział już w spokoju dotarł tego wieczora do najbliższej fordańskiej wioski, Skolimowa. Gruby oficer był nieugięty w swojej decyzji. Tego dnia na skolimowskich drzewach zawisło pięciu niewinnych ludzi i jeden odważny człowieczek.


*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© 2015 Łukasz Ozgowicz. Designed By Blogger Templates